Obserwatorzy

wtorek, 24 października 2017

Dzień nadrabiania zaległości

Ostatnio próbuję mobilizować się z tajniakiem, aby go wreszcie skończyć, jednak idzie mi dość ciężko. Staram się więc codziennie siadać nad konturami w tajniaku, a potem zabieram się chociaż na chwilę do skarpety, która wisi u mnie już dwa lata na tamborku :) Pierwsza wzmianka na blogu o skarpecie jest z 31 grudnia 2015 roku! Bardzo chciałabym w te święta już mieć skarpetę gotową, jednak jest ona tak pracochłonna, że mam małe szanse na jej ukończenie.

Mając jednak nauczkę z konturami przy tajniaku, zabrałam się w weekend za kontury w skarpecie. Nie chciałabym postawić ostatniego krzyżyka i rzucić pracę w kąt z powodu braku natchnienia na kontury. Dlatego teraz próbuję nadgonić wszystkie kontury w skarpecie, które okazują się bardzo przyjemne do wyszywania (nie to co Tatty Teddy!).


Mam nadzieję, że niedługo pokażę znowu postępy prac :)

niedziela, 22 października 2017

Niebieski skrzat - finał

Pełna mobilizacja ostatniego tygodnia sprawiła, że ukończyłam Niebieskiego skrzata czyli Morning Glory :) Szczerze mówiąc myślałam, że szybciej tego skrzata zrobię. Ostatecznie wychodzi na to, że nad skrzatem siedziałam 4 miesiące (pierwsza notka na blogu ze skrzatem jest z 25 lipca 2017). Niestety wakacje zdecydowanie nie sprzyjały mojemu haftowaniu, dopiero od jesieni nie rozstaję się z igłą :) W planach są kolejne skrzaty, ale o tym niedługo (gdy już się na jakiegoś zdecyduję, bo wydrukowałam sobie chyba z 10 wzorów na JUŻ). Teraz zapraszam do podziwiania :)


Zaważyłam jednak, że kontury powinnam robić od razu po wyszyciu danej partii wzoru. W skrzatach tak robię i kontury mnie za bardzo nie wykańczają. Natomiast w tajniaku tak nie zrobiłam, tylko najpierw postawiłam wszystkie krzyżyki i powiem szczerze, że teraz kontury dają mi popalić. Już drugi tydzień z nimi walczę i zrobiłam ich dopiero 1/4 :( Wszyscy wiedzą jakie są wzory Tatty Teddy więc moje narzekanie jest zrozumiałe. Dobrze, że potem efekt będzie świetny :)

wtorek, 17 października 2017

Niebieski Skrzat - odsłona IV

Po krótkiej przerwie od skrzata zabrałam się za niego ze zdwojoną siłą. Przez ostatnie dwa tygodnie dużo się w skrzacie działo. Tak naprawdę jak znajdę czas w weekend to jest spora szansa, że haft zostanie ukończony :)

Przeważnie kontury robię na koniec, jednak w skrzatach ilość konturów mnie przytłacza. Jeżeli nie robię konturów na bieżąco, to potem ciężko jest do nich wrócić. Tak właśnie się dzieje w moim tajniaku, w którym zostały same kontury i podchodzę do nich już kolejny dzień. Może po weekendzie będę mieć więcej chęci :)

środa, 11 października 2017

Słaba wola - dzień z HAED

Obiecywałam sobie, że na tamborku będzie tylko tajniak lub niebieski skrzat, ale w ostatni weekend te dwa hafty szły mi dość topornie. Postanowiłam więc chociaż na jeden dzień zmienić coś na tamborku. Przeglądając szufladę z haftami odgrzebałam swojego HAED'a Mini Syrenę. Tylko jeden wieczór nad tym haftem spędziłam, ale jakoś bardzo przyjemnie mi się na nim wyszywało. Zdecydowanie lubię kanwę 20 ct :)

Obecnie mam tyle:


W porównaniu do ostatnich zdjęć:


Wielkiej różnicy może i nie ma, ale powrót do HAED'u bardzo mnie odprężył :)

poniedziałek, 2 października 2017

Niebieski Skrzat - odsłona III

Po ostatnim zniechęceniu do krzyżyków wena przyszła z podwójną mocą! Przeglądając swoje zasoby znowu trafiłam na kilka przygotowanych wzorów, o których marzę aby je wyszyć. Dzięki temu zmobilizowałam się do krzyżyków. Postanowiłam też (i tym razem ma to być mocne postanowienie), że póki nie skończę chociaż jednego haftu (plus tajniak, który będzie też priorytetem) to nie zaczynam nowego haftu ani nie kupuję sobie nowych zagranicznych gazetek! Myślę, że to postanowienie najbardziej mnie zmobilizuje, bo zwykle na święta życzę sobie w prezencie albo wzór Dimensions albo zagraniczne gazety :)

A teraz moje nowe UFO (a wszystko przez te oczy) :)

niedziela, 24 września 2017

Obraziłam się na haft!

Nie sądziłam, że moje zniechęcenie do wyszywania trwa już tak długo. Ale patrząc na bloga i ostatnią notkę sprzed dwóch tygodni wynika, że obraziłam się na całego. Co chciałam do haftu usiąść to po kilku krzyżykach odkładałam robótkę w kąt i brałam się za szydełko. Obecnie jestem w rozkroku, gdyż mam 3 prace szydełkowe rozgrzebane i z jednej strony chcę już wyszywać, a z drugiej strony bardziej mnie do szydełka ciągnie.

Ostatnio jednak powolutku zaczynam do haftu wracać. Tajniak na razie mnie wykończył i na niego patrzeć nie mogę. Przez kilka dni zastanawiałam się, który haft wziąć ponownie do ręki i wybór padł na skarpetę. Jak na 4 wieczory to całkiem sprawnie idzie mi nadrabianie zaległości :)

Na tym etapie zakończyłam ostatnie przygody ze skarpetą:


A tyle przybyło w ostatnich dniach:


Termin na skarpetę niedługo upływa, w końcu na te święta chcę zdążyć :)

czwartek, 7 września 2017

Niebieski Skrzat - odsłona II

Dawno nie pokazywałam postępów w moim skrzacie, a troszkę w nim przybyło. Byłoby więcej, ale znowu na tamborek wskoczył tajniak i trzeba się za niego porządnie zabrać.