Obserwatorzy

wtorek, 28 lutego 2017

Szybkie podsumowania

Ostatni tydzień poświęciłam na wyszywanie mojego HAED'a Mini Syrenki, której troszkę przybyło :)

Było tak:


A po 5 dniach pracy jest tyle:


Następnie była przerwa na mojego tajniaka oraz wyszycie kolejnego elementu do SAL'u Kuchennego, którego to obrazka na razie pokazać nie mogę.

Ponieważ ciężko u mnie z systematycznością postanowiłam co tydzień zmieniać haft, aby mi się nic nie znudziło. Dlatego też dziś zabieram się za Miechunki, które utknęły w tym punkcie:


Jednocześnie naszykowałam sobie materiały na kolejnego skrzacika, którym będzie ten oto króliczek :) Wzór do zakupienia na stronie autorki TUTAJ. Wzory przychodzą w wersji papierowej.

środa, 22 lutego 2017

Mini Syrena

Dawno mnie nie było, ale to dlatego, że nie miałam co pokazać. Myślałam, że uda mi się zrobić kolejną zakładkę do SAL'u od zakładki do książki, jednakże pomyliłam się we wzorze i już mi się odechciało poprawiać. Zajęłam się więc tajnym projektem, którego nie chcę na razie pokazywać, póki nie zostanie wręczony. Po takich przygodach postanowiłam przejrzeć swoją szufladę z haftami i znalazłam mój HAED pod roboczą nazwą Mini Syrena. Wzór do zakupienia TUTAJ, a w całości będzie wyglądać tak:


Dodam tylko, że ja robię wersję mini, a nie normalną.

Ostatnie moje postępy nie były zbyt wielkie i wyglądały tak:


Po odkopaniu wzoru wzięłam się ochoczo do pracy, jednak coś mi nie szło. Ponieważ w tym wzorze są bardzo duże plamy kolorów postanowiłam zaryzykować i wszystko spruć i zacząć od nowa wyszywając kolorami. Powiem, że sama nie jestem przekonana czy dobrze robię, ale jak na pracę przez dwa wieczory mam tyle:


Jak nie trudno zauważyć, różnica jest ogromna. Będę musiała się zastanowić jak wyszywać ten obraz, gdy będzie pikseloza, ale na razie całkiem sprawnie mi to idzie.

sobota, 4 lutego 2017

SAL Kuchenny :)

I nastąpił kolejny termin, w którym należy przedstawić swoje postępy w SAL'u. Element ten wyszywało się rewelacyjnie i gdybym się nie pomyliła to w 3 godzinki byłby zrobiony :)

środa, 25 stycznia 2017

Różności

Dziś krótko i na temat :) Z oprawy wróciła moja metryczka :)



Będąc u rodziców zabrałam też mój mały przerywnik, który chyba od roku już robię :)



Pochwalę się też przy okazji miechunkami, u których niewiele przybyło:



Natomiast w Szkole Gejsz jest nadal śmiesznie mało krzyżyków.



W ostatnim czasie mam strasznie mało czasu na krzyżyki, więc i postępy w pracach są mizerne. Ale jakoś powoli sobie dziergam zmieniając robótkę co dwa - trzy dni :)

niedziela, 15 stycznia 2017

Metryczka skończona i przegląd szuflady

Wczoraj udało mi się postawić ostatni krzyżyk w metryczce dla Bąbla. Wpasowanie imienia i daty, aby to jakoś wyglądało zajęło mi cały tydzień. Na szczęście miałam zmywalny pisak do tkanin to dosyć sprawie szło i jak coś mi nie pasowało to tylko materiał pod kran i zabawa od nowa. Teraz tylko znaleźć chwilę, aby dać obrazek do oprawy i będzie można wieszać na ścianie :)


Dane techniczne:
Aida 16 ct, biała
Mulina: DMC 2 nitki
Igła: nr 28

Wzór wyszywało się bardzo przyjemnie, jednak następnym razem wyszyję ten obrazek na lnie. Bardzo dużo konturów szło przez środek krzyżyka i zdecydowanie na lnie łatwiej by się igłę wbijało. Mimo to obrazek mi się od zawsze podobał i tym bardziej się cieszę, że wreszcie go ukończyłam.


~~~~
Tak jak pisałam wcześniej, zabrałam się za oprawianie kaktusów z Antydepresyjnego SAL'u. Jak do tej pory udało mi się jedynie nadać obrazowi kształt jaki chcę uzyskać. Prace jeszcze nie są skończone :)



~~~~
Robiąc drobne porządki w szufladzie z robótkami odkopałam dwa już prawie zapomniane hafty. Pierwszy z nich to Miechunki, w których zakochałam się rok temu i planowałam bardzo szybko wyszyć. Niestety plany sobie, a życie sobie :) Ostatnia notka o miechunkach była w kwietniu prawie rok temu. Prace zakończyłam na tym etapie:


Przez ostatni tydzień jednak trochę podgoniłam, gdyż obiecałam sobie, że nie zaczynam nowego haftu, póki w miechunkach chociaż do połowy stron nie dojdę. Oczywiście obietnica nie dotyczy zakładek ;)



Drugi odkopany haft to mój HAED pod roboczym tytułem "Dziecię". Tu idzie mi o wiele gorzej, ale chcę w końcu chociaż jedną stronę skończyć. Naprawdę ta pikseloza oraz parkowanie idą mi ciężko na tamborku. Niestety nie ma obecnie szans abym kupiła sobie porządny sprzęt do haftowania kolosów więc trochę się męczę. Tutaj też mam obietnicę, że muszę jedną stronę skończyć nim zacznę coś nowego.
Ostatnio było tak:

A teraz mam tyle:

Widać, że troszkę przybyło, ale bardzo niezadowalająco :( Obecnie zamiast iść rzędem robię kwadrat po kwadracie, a przynajmniej taki mam plan. Zobaczymy czy dzięki temu będzie szło szybciej :)


Pozostałe moje hafty, a właściwie jeden z przepastnej szuflady nie ma obecnie szans na powrót na tamborek. Dla przypomnienia jest to skarpeta do zobaczenia TUTAJ. Chyba nie ma dobrego czasu dla niej, bo kolory w drzewku mi się przestały podobać. Wyszły zdecydowanie ciemniejsze niż na obrazku dostępnym w internecie i to mnie trochę zniechęciło. Haft leży już ponad rok niedotykany, ale zobaczymy. Może jednak sumienie mnie ruszy :)

wtorek, 10 stycznia 2017

Zawieszka

Ostatnio przeglądając zagraniczne gazety z haftami zauważyłam, że tam mało haftów prezentują oprawionych w ramy i w szkło. Większość prezentowanych prac jest w formie zawieszek, albo kanwy naciągniętej na jakiś karton bądź sklejkę (przynajmniej dla mnie tak to wygląda). Uznałam więc, że niektóre hafty, zwłaszcza te sezonowe będę wykańczać samodzielnie, aby troszkę na oprawie zaoszczędzić. Postanowiłam testy przeprowadzać na jakichś małych prostych wzorach, aby szybko je wyszyć i móc testować wykończenia.

Na pierwszy ogień wzięłam wzór z jesiennego numeru, który jest typowo na Halloween. Wzór dość szybko się zrobił, jednak pomysł na wykończenie nie został do końca sprecyzowany. Ostatecznie uznałam, że zrobię grubszą zawieszkę z jednej warstwy filcu i brystolu, a następnie podleję kolejną warstwą filcu.


Pierwsze przemyślenia dotyczące wykończenia pracy przyszły dosyć szybko, zszywanie z tyłu materiału jest dość męczące i niekoniecznie równo ułoży się filc i brystol w środku zawieszki. Na dokładkę w tej metodzie bardzo dużo muliny poszło na zszywanie tyłu pracy. ogólnie grubość zawieszki mi się podoba, gdybym miała cienką wstążkę to bym jeszcze obkleiła zawieszkę wokół, ale na razie nie mam kiedy do pasmanterii iść.

Pierwszy test uznaję za udany. Obecnie zastanawiam się jak wykończyć moje kaktusy z Antydepresyjnego SAL'u, gdyż skoro nie będę je oprawiać w szkło to mogę się nimi pobawić :)

sobota, 7 stycznia 2017

SAL Tea Time część IV

Dziś zgodnie z planem zabawy pora na przedstawienie postępów w SAL'u Kuchennym :) Tym razem troszkę się zagapiłam i dopiero w okolicach świąt uświadomiłam sobie, że pora wyszywać kolejny element obrazka. Przy tej części trudniej mi się pracowało, gdyż myślami byłam przy kilku innych projektach i nie mogłam się skupić na moim młynku do kawy. Na dokładkę kolory z początku w ogóle mi się nie podobały i długo sprawdzałam, czy na pewno dobrej muliny użyłam. Aż wreszcie zaskoczyłam z tym wzorem i poszło już błyskawicznie :)
Niezmiernie się cieszę, że mogę brać udział w tej zabawie :) A teraz pora na kilka zdjęć :)