Obserwatorzy

sobota, 19 sierpnia 2017

Pamiątka Ślubu

W poprzednim miesiącu na blogu było cicho, gdyż robiłam tajniaka. Teraz mogę pokazać nad czym pracowałam :)


Wesele bardzo udane, a prezent się podobał (oczywiście nie było czasu, aby zrobić zdjęcie oprawionemu haftowi).
Wzór SoDy jak zwykle bardzo przyjemnie się haftowało. Niestety ja nie lubię monotonii więc praca nad jednym wzorem mocno mnie zmęczyła. Całość powstała w ok. 3 tygodnie, dwa dni spędziłam nad konturami. Teraz kilka zbliżeń:

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Urlop i po urlopie

Tak długo czekałam na urlop, a oczywiście na urlopie czas leciał jak szalony i ledwo po rozpakowaniu się trzeba było się pakować. Wyjazd okazał się bardzo fajny, Karpacz jest naprawdę miłym miejscem na rodzinny wypoczynek. Przed wyjazdem nie planowałam brać żadnego haftu, gdyż bałam się, że go ubrudzę. W ostatniej chwili spakowałam jednak Brzoskwinię z Zielnika do torby i udało mi się postawić kilka krzyżyków.

Plan, który sobie założyłam, czyli wyszycie całej brzoskwini, został wykonany :)

A teraz kilka zbliżeń:


Zrobiłam też pewną zmianę w hafcie. Mianowicie górna gałązka, miała wcześniej jasne kontury, a teraz zrobiłam je ciemniejsze. Mam nadzieję, że na poniższych zdjęciach można zobaczyć różnicę

Obecnie mam chwilowy zastój weny na krzyżyki i wróciłam do mojej szydełkowej chusty. A w planach mam zrobienie pledu na łóżko. Marzę o nim od ponad dwóch lat, więc za kolejne dwa może zacznę go robić ;)

piątek, 28 lipca 2017

Powrót do Szkoły Gejsz

Po skończeniu tajniaka i cudownych chwil z nowym skrzatem, postanowiłam wrócić choć na chwilę do haftu, który dość długo leżał odłogiem. Ostatnie krzyżyki w Szkole Gejsz stawiałam pod koniec maja i szczerze mówiąc już się za nimi stęskniłam. Co prawda nadal pełnej strony nie mam (dosłownie do skończenia pełnej strony brakuje może ze 30 krzyżyków), ale i tak jestem zadowolona z postępów.

Ostatnio zakończyłam na tym etapie:

Teraz zajęłam się troszkę tłem i twarzą pierwszej japonki. Naprawdę bardzo fajny wzór, który szybko się wyszywa. Gdyby tylko było mniej kanwy do trzymania to pewnie haftowałoby się szybciej ;)


Teraz w planach jest rodzinny urlop i raczej żadnego haftu nie będę ze sobą brać, bo bagaży i tak mamy aż nadto ;)

środa, 26 lipca 2017

Tęczowa Róża - porażka

Pomimo wielu szczerych chęci Lugana 25 ct w Tęczowej Róży mnie pokonała. Na samą myśl, że dalej mam się na niej męczyć odechciało mi się wyszywać :( Dlatego po głębszym zastanowieniu porzucam Tęczową Różę na Luganie 25 ct na tym etapie:


Za to z nowym entuzjazmem zabieram się powoli za wyszywanie Tęczowej Róży na Aidzie 18 ct dwoma nitkami. Zdecydowanie lepiej mi się wyszywa i jak tylko skończę tajniaka wiele krzyżyków przybędzie.

wtorek, 25 lipca 2017

Niebieski skrzat - Powój

W przerwach od tajniaka, nad którym spędzam każdą wolną chwilę, postanowiłam zacząć kolejnego skrzata. Oczywiście trochę trwało nim zdecydowałam się na któregoś, ale ostatecznie wybrałam Morning Glory, czyli Powój.

Całość ma wyglądać tak:

A tak powoli powstaje kolejny skrzat :)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Ale przerwa :)

Od dłuższego czasu zbierałam się za pisanie notki i cały czas sobie myślałam "nie mam co pokazać". I tak odkładałam pisanie notki i odkładałam, aż dziś odkryłam, że od miesiąca nic nie napisałam! Nadrabiam więc z zaległościami :)

Po pierwsze chwalę się zestawem urodzinowym od męża :) Nie wiem kiedy zacznę wyszywać, ale już się nie mogę doczekać :)



Po drugie uprałam i uprasowałam Skrzata - Śpiącego króliczka oraz pracę z SAL'u Kuchennego. Po uprasowaniu wyglądają cudnie. Teraz tylko czekać na wypłatę, aby wreszcie prace oprawić.


Po trzecie zaczęłam kolejne dwie prace. Jedna to Kolorowy kot na czarnej kanwie. Druga to Tęczowa róża na Luganie 25 ct. I tu pojawia się problem, bo chyba jednak Lugana mi przestała pasować do wyszywania :( Ostatnio coś więcej na 18 ct i 20 ct robię i drobniejszy materiał strasznie mnie męczy. Muszę przemyśleć sobie całą tę sprawę.


Po czwarte mam na tamborku tajniaka, który zabiera prawie cały mój czas na krzyżyki, gdyż chcę już go skończyć i oprawić. Uchylam rąbka tajemnicy:


Po piąte wszystkie inne prace poszły w odstawkę i nawet zielnik nie może mnie skusić do powrotu. Na razie zielnik zatrzymał się na tym etapie:

sobota, 17 czerwca 2017

Brzoskwinia z zielnika

Ostatnie dni spędziłam tylko nad jednym wzorem, czyli brzoskwinią z zielnika Veronique Enginger. Wzór po początkowych problemach idzie teraz jak burza. Wczoraj chciałam zmienić haft na jakiś inny, ale żal mi odkładać brzoskwinię. Gdy już przyzwyczaiłam się do myśli, że ten wzór nie zawiera półkrzyżyków to jakoś szybciej mi idzie :)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Chwila natchnienia

Ostatnio narzekałam na niemoc twórczą, a jak sobie ponarzekałam to chęci do pracy wróciły. W ostatnim czasie mocno siedziałam nad skarpetą i już prezentuje się bardzo ładnie :)



Zasiadłam też w ostatni weekend do zielnika i po kilku pierwszych krzyżykach chęci do pracy wróciły :)

wtorek, 6 czerwca 2017

Niemoc twórcza

W ostatnim czasie nic mi się nie chce. Wszystkie zaczęte hafty są jakieś takie nudne i oklepane. Co biorę jakiś do ręki to po kilku krzyżykach mam już dość. W zeszłym tygodniu nawet nie postawiłam 100 krzyżyków tak bardzo byłam zniechęcona.
Dopiero coś niecoś w piątek się ruszyło. Z wielką niechęcią zabrałam się za skarpetę i takiego powera dostałam, że aż się sama zdziwiłam. A przez cały tydzień podchodziłam do tej skarpety z takimi bólami ;) Krzyżyków przybywa aż miło :)



~~~~

Jakieś dwa tygodnie temu skończyłam kolejny element w zielniku, który szedł strasznie opornie. Gdy już załapałam o co chodzi przyszły kontury. I tu znowu miałam problem, bo za nic nie mogę na swoim wzorze rozróżnić dwóch kolorów w konturach. I teraz się zastanawiam, czy dobrego koloru konturów użyłam w gałązce, którą prezentowałam już wcześniej. Do kwiatka użyłam po próbach ciemniejszego koloru, bo ten jaśniejszy (a są na szczęście tylko dwa, z którymi mam problem) znikał w krzyżykach. Na razie zielnik poszedł w odstawkę.

sobota, 3 czerwca 2017

SAL Tea Time - koniec :)

I wreszcie postawiłam ostatni krzyżyk w zabawie Tea Time zorganizowanej przez Hafty Agaty :)

Udział w zabawie był bardzo przyjemny i z wielką przyjemnością wyszywałam każdy kolejny obrazek. Liczyłam, że na dzisiejszy finał będę już mieć pracę oprawioną, jednakże brak czasu uniemożliwił mi nawet wyprasowanie całej pracy, a gdzie tu jeszcze mowa o zawożeniu haftu do ramiarza. Dlatego dziś na koniec prezentuję tylko ostatni obrazek bez poglądu na całość :(


Bardzo dziękuję za udział w zabawie, bo ten obrazek jest cudny :) Mam nadzieję, że szybko uda mi się pokazać go oprawionego :)